środa, 21 listopada 2012

A tak to się zaczęło :)

   Każdy Miłośnik kotów wie, że jeśli pokocha się kota... to miłość ta nie przemija. Jeśli choć raz, przez dłuższy lub krótszy czas dzieliło się swoją przestrzeń z kocim futerkiem- chce się więcej i więcej. Tak było i u mnie. Oto Rudy- pierwsza Miłość przez duże M :) 
Stało się tak, że pewnego dnia zaginął. Wyszedł na "swój teren" i już nie wrócił.
Przez prawie rok nosiłam się z zamiarem adoptowania kolejnego. Jednak brakowało strasznie wieczornego mruczenia i ugniatania, natarczywego pchania się na kolana z żądaniem głaskania, wołania jeść na każdym kroku. Brakowało.

I pojawiła się.... a raczej pojawił. Mały Niedźwiadek :)
Niedźwiadek był NIM! przez pierwsze dni. Pani weterynarz rozwiała me nadzieje i wątpliwości :) Noko okazał się koteczką. Podobno wszystkie szylkrety to kotki! :) no i tak oto jest z nami od... czerwca? :)

Od razu na zabój zakochana w swoim drapaku:




PS. drapak po półrocznym użytkowaniu wygląda... zdecydowanie niewyjściowo :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz